RSS
sp2.kostrzyn.pl

Szkoła Podstawowa nr 2

im. Przyjaciół Ziemi

w Kostrzynie nad Odrą

SP2 Kostrzyn nad Odrą
BIP
zaloguj się   |    plan lekcji   |    zastępstwa   |    e - dziennik   |    mapa strony   |

ŻÓŁWIK

ŻÓŁWIK

Gotowe! Wreszcie wszystkie jaja zostały zakopane w piasku, powiedziała do siebie zadowolona mama Żółw, patrząc na małą plażę. Słońce właśnie zachodziło i w tym świetle plaża wydawała się różowa, ze złotymi odcieniami.

Mama Żółw popatrzyła na niezmierzony ocean, po raz ostatni pożegnała spojrzeniem swoich malców ukrytych w jajach i podążyła w stronę fal.

Jaja żółwi muszą pozostawać przykryte piaskiem przez bardzo wiele dni, w cieple słońca. Kiedy są już gotowe, pękają i małe żółwiki wychodzą na zewnątrz, żeby odkrywać świat.

Pewnego dnia wiał bardzo silny wiatr. Fale oceanu podnosiły się o kilka metrów i biegły w stronę skał, o które się rozbijały, rozpryskując się na tysiące kropel i tworząc niezwykłą białą pianę.

Wiatr niósł też piasek na małą plażę, gdzie były zakopane jaja, i kiedy wieczorem wszystko się uspokoiło jedno z tych małych jaj było zakopane w piasku o wiele głębiej niż pozostałe.

Mijały dni, mijały tygodnie.

Któregoś ranka jaja zaczęły pękać. W skorupach powoli zaczęły się pojawiać otwory, z których wychylały się główki małych żółwi, potem jedna łapka, po niej druga, skorupa, tylne łapy... i wyścig do oceanu.

Jedynym jajem, które się nie otworzyło, było to zasypane wielką górą piasku podczas tamtego wietrznego dnia, kilka tygodni wcześniej.

Rodzice małych żółwi byli w morzu, niedaleko od plaży, i z radością czekali na swoje maluchy.

Mama Żółw policzyła je: „Dwadzieścia... trzydzieści... jednego brakuje! Jestem tego pewna. Policzyłam jaja dwa razy po tym, jak już je złożyłam, i jestem najzupełniej pewna, że brakuje jednego!

Rodzice powiedzieli swoim malcom, że muszą jeszcze wrócić na brzeg, aby poszukać ich braciszka, i że ich powierzają pieczy delfinów, strażników morza.

Po powrocie na brzeg  mama Żółw rozejrzała się dookoła: mała plaża pokryta była dziurami po jajach. W pewnej chwili zauważyła kopczyk z piasku.

Jest! Jest! – wykrzyknęła do taty Żółwia. – Podejdź i zobacz, tu jest ten maluch, który nie wyszedł z jajka.! Jakie to dziwne! Wszystkie dzieci wykluły się z jaj, jak to możliwe, że on ciągle jeszcze jest w skorupie? – zapytała.

Nie wiem. Trochę się tym martwię. Lepiej zapytajmy Wieloryba, on potrafi wyjaśnić każdą rzecz – odpowiedział tato Żółw. Mądry Wieloryb ucinał sobie drzemkę, kiedy obudził go Pływak, konik morski, który stał na straży jego groty.

Panie Wielorybie, panie Wielorybie! Jest pan potrzebny!

Wieloryb ziewnął kilka razy i – przecierając swoje wielkie, czarne oczy – zauważył dwa żółwie.

Jak mogę wam pomóc? – zapytał. Zdarzyło się coś dziwnego. Jedno ze złożonych jaj nie otworzyło się. Jest zakopane w piasku – wyjaśnił zaniepokojony tata Żółw. – Dlaczego?

Wieloryb odpowiedział : Nie powinniście się martwić. Jajo otworzy się we właściwym momencie. Wasz żółwik tylko potrzebuje trochę  więcej czasu niż pozostałe dzieci, żeby przygotować się do wyjścia na świat. Ale ten dłuższy czas przygotowania – kontynuował Wieloryb – sprawi , ze wasz żółwik będzie wyjątkowy. Wyjątkowy? W jaki sposób wyjątkowy?, zapytała przejęta mama Żółw. Będzie trochę powolniejszy i bardziej niezgrabny w porównaniu do swoich braci, będzie tez potrzebował więcej czasu, żeby nauczyć  się różnych rzeczy. I będzie miał oczka mniejsze i lekko zwrócone w górę, ponieważ będzie je miał zamknięte dłużej niż reszta rodzeństwa, powiedział Wieloryb.

Mama i tato Żółw objęli się. Słowa Wieloryba dodało im otuchy: ich maluch będzie musiał pokonać sporo trudności, ale bez wątpienia dorośnie i odnajdzie swoja drogę w życiu.

Żółwie wróciły do swoich dzieci, które na nich czekały.

I co tato, jak wam poszło? Gdzie jest nasz braciszek? Czy coś się stało? , zapytał jeden z małych żółwi. Zbliżcie się do nas wszyscy: mama, i ja musimy wam powiedzieć cos ważnego, oznajmił tato Żółw. Maluchy zebrały się wokół swoich rodziców, w ciszy uważnie słuchając. Wasz braciszek jest jeszcze wewnątrz jaja, ale wyjdzie stamtąd. Potrzebuje na to więcej czasu niż wy. Będzie mu trochę trudniej nauczyć  się różnych  rzeczy. Będziecie musieli być wobec niego cierpliwi i troszczyć  się o niego, wyjaśnił tato Żółw. Mama, tato i i małe żółwiątka niecierpliwie czekali aż jajo się otworzy; każdego ranka płynęli na plażę, biegli do kopczyka i przyglądali mu się z nadzieją, że zaraz wyjdzie z niego ich braciszek, ale nic się nie działo : mały żółw ciągle nie mógł się wykluć. Aż pewnego popołudnia, kiedy cała rodzina siedziała w słońcu na małej plaży, zdarzyło się to, na co wszyscy czekali.

Bardzo powoli jajo się otworzyło, i z pewnym trudem, wyczołgał się z niego mały żółw.  Mama i tato przytulili go z miłością, a bracia i siostry wydali okrzyk powitalny. Nazwiemy cię „Żółwik”, powiedzieli mama z tatą. Żółwik był gotowy do stawienia czoła bratu. Miał sympatyczna buźkę i oczka nieco zwrócone w górę.

Żółwik dorastał razem z braćmi i siostrami, z mamą, z tatą i wszystkimi mieszkańcami oceanu. Od czasu do czasu denerwował się, że jest bardzo wolny i nieporadny; wszystko chciał robić sam, ale potem zawsze wynikały z tego jakieś kłopoty. Na przykład któregoś ranka , kiedy bawił się wśród ukwiałów, oddalił się od rodzeństwa i zabłądził. Zaczął płakać i dwaj starsi bracia, którzy właśnie urządzali sobie wyścigi z polipami, musieli porzucić zabawę, żeby odprowadzić Żółwika do domu, bo po prostu nie mógł się uspokoić. Często upiera się w różnych sprawach i nie było sposobu, żeby skłonić go do zmiany zdania. Kiedy wieczorem przygotowywali się do snu, Żółwik koniecznie chciał wszystkich przytulać. Często robił śmieszne miny. Starszy brat Żółwika nazywał się Żółwi Nosek i bardzo mocno kochał Żółwika. Dawno już zrozumiał, że jego brat nie jest taki sam jak inne żółwie morskie, i było mu przykro, kiedy Żółwik nie mógł sobie poradzić z różnymi rzeczami. Jednak od czasu do czasu on także złościł się na młodszego brata, ponieważ opóźniał zabawę i ponieważ tak wiele uwagi poświęcali mu mama i tato.

I przez to – myślał któregoś ranka Żółwi nosek, pływając w oceanie – mama i tato już od dawna nie zabierają mnie na zawody rekinów.! Ciągle są zajęci chodzeniem z Żółwikiem na lekcje do Wielkiego Polipa, który uczy go, jak być mniej nie zgrabnym, albo do Morskiego Węża, z którym ćwiczy mowę. Gdy nad tym rozmyślał, spotkał Błękitnego Delfina. Cześć, Żółwi Nosku! Dlaczego jesteś taki zamyślony? Czy coś się stało? Błękitny Delfin zapytał małego żółwia.

To ze względu na Żółwika, mojego brata trochę „wyjątkowego”, jak wszyscy o nim mówią, odpowiedział Żółwi Nosek.  Jak to? Pytał dalej Błękitny Delfin. Cóż... tak, on jest inny. Tak, właściwe słowo to „inny”. Jestem zły i smutny, ponieważ wielu śmieje się z niego, z jego niezdarności i powolności. Nie potrafi niczego zrobić tak jak my! , prawie ze łzami powiedział Żółwi Nosek. Masz rację, twój brat jest wyjątkowy. Ale zauważ, Żółwi Nosku, ze każdy jest inny, a jednocześnie wyjątkowy; potrafi robić rzeczy, których inni nie umieją. Niektóre rzeczy w nas samych podobają się nam bardziej, a inne mniej, ale w oczach tych, którzy są wokół nas, jesteśmy ważni. Żółwik jest wolniejszy i bardziej niezdarny niż ty czy ja, ale jest tak słodki i sympatyczny, że stał się ulubieńcem mieszkańców oceanu, powiedział Błękitny Delfin. Tak ale dlaczego on nie rozumie, kiedy próbuje mu coś wyjaśnić? I dlaczego tak trudno mu mówić poprawnie? zaoponował Żółwi Nosek. On był zakopany w piasku dłużej niż ty czy twoi bracia, i dlatego jest wolniejszy. Ale zobaczysz, że on też będzie w stanie robić to, co ty, chociaż na swój własny sposób i w swoim własnym tempie. Myślę, że zrozumiałem, powiedział Żółwi Nosek z oczami wilgotnymi ze wzruszenia.

O jejku, jeśli pomyślę o tych wszystkich razach, kiedy na niego krzyczałem, ponieważ nie płynął wystarczająco szybko, albo kiedy razem z innymi kolegami śmialiśmy się z niego, gdy zachowywał się niezdarnie, albo kiedy starał się cos powiedzieć, ale wypowiadał słowa nie mające sensu... kontynuował mały żółw.

Nie musisz czuć się winny, Żółwi Nosku! Zobaczysz, ze wraz z upływem czasu, nauczysz się go akceptować i kochać za to, jaki jest, za to, co umie zrobić, i również za jego odmienność, powiedział Błękitny Delfin.

Żółwi Nosek uśmiechnął się szeroko i dodał: Jestem szczęśliwy, że mogłem porozmawiać z tobą o tych wszystkich rzeczach, które były dla mnie wielkim ciężarem. Dziękuję, że mnie wysłuchałeś, i że pomogłeś  mi zrozumieć inność mojego młodszego brata.

Tego wieczoru, przed zaśnięciem, Żółwik pokazał Żółwiemu Noskowi zabawę, której nauczył go Wielki Polip: bracia grali w nią i świetnie się bawili. Żółwi Nosek po raz pierwszy pomyślał, że on tez może się czegoś nauczyć od swojego wyjątkowego braciszka.

Wersja do druku
  © Szkoła Podstawowa nr 2 w Kostrzynie nad Odrą